Forum Pisarskie podziemie Strona Główna
Zaloguj Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy
szal

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Pisarskie podziemie Strona Główna -> Poezja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
aaa4




Dołączył: 29 Mar 2017
Posty: 4
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 17:27, 29 Cze 2017    Temat postu: szal

-Nie wiemy, czy to ci sami, co zaatakowali zagrode, lecz nawet jesli tak, to byli to zwykli platni siepacze, a nie ludzie, ktorym naprawde na nas zalezalo. Stojacy za tym atakiem znow beda probowali nas dostac w swoje rece, az pewnego dnia im sie to uda. Mozemy siedziec i byc dla nich celem, dopoki nie trafia w srodek tarczy, albo mozemy sprobowac zmienic reguly gry. Zmienimy niektore, to nie ulega watpliwosci.

Zastanowil sie nad tym, co powiedziala, nawet to zaakceptowal, ale nie zrozumial wszystkiego do konca. Zagroda symbolizowala zawsze spokoj i bezpieczenstwo; pogodzenie sie ze zburzeniem tego schronienia potrwa nieco.

Mieli na sobie ubranie dostarczone przez zaglomistrza. W kieszeniach bylo troche zywnosci, zelazna racja witamin, nieco zapasow, ktorych mogliby potrzebowac. Wzieli ze soba wszystko, co mogli uniesc bez nadmiernego obciazania sie. Ich kurtki pokryte byly ciemnym futrem, ktore z pewnej odleglosci wygladalo jak wlosy.

W Ecundo dni byly cieple, lecz zapadajaca noc przyniosla w glab ladu nieprzyjemny chlod od strony wybrzeza. Zasneli okryci sciolka. Budzili sie czesto zziebnieci i wilgotni od rosy.

W Ecundo bylo piec wiekszych miast, cztery z nich na wybrzezu i jedno w samym centrum szesciokata, niedaleko Wrot Strefy, lecz oni obchodzili je z daleka. Ecundianie to dlugie, cylindryczne stworzenia o gumowatych szczypcach z przodu i obrzydliwych zadlach z tylu. Tysiace ich zylo w wygrzebanych norach, w miastach, ktore byly sztucznie usypanymi kopcami.

Aby wyzywic populacje, wiekszosc gruntow w kraju oddano ranczerom. Te miesozerne istoty zywily sie glownie bunda - stworzeniami, ktore rozmnazaly sie jak kroliki i wedrowaly po pastwiskach wielkimi, dzikimi stadami.

Po uplywie dwoch dni zobaczyli je po raz pierwszy. Poczuli drzenie ziemi i uslyszeli tetent, przylgneli pomiedzy jakimis skalami i czekali, rozgladajac sie uwaznie. Wkrotce przeszlo obok nich stado, wydawalo sie, ze byly ich setki, niektore przechodzily tak blisko, ze tuman kurzu wpadal do kryjowki, lecz bunda nie okazywaly szczegolnego zaciekawienia, jezeli w ogole zauwazyly dwoje podroznych.

Mavra liczyla, ze bunda pomoga im przeprawic sie przez szesciokat. Zbieraly sie w stada poza okresem godow, kiedy to pary szukaly samotnosci, aby sie parzyc, wydac na swiat liczne potomstwo i opiekowac sie nim przez pierwsze kilka tygodni. Z tej przyczyny Ecundianie zawsze interesowali sie stadami, z reguly ignorowali pojedyncze pary, dzieki ktorym, przede wszystkim, nie wysychalo zrodlo ich zaopatrzenia.

Po czesci instrukcje wydane przez Mavre zaglomistrzowi opieraly sie na tej informacji. Mieli tak bardzo przypominac wygladem bunda, jak to tylko mozliwe. Najlepiej byloby trzymac sie z dala od ciekawskich, sledzacych oczu, by uniknac rozpoznania, ze sa intruzami.

Zobaczywszy bunda, Joshi zrozumial jej plan.

Stworzenia byly w rzeczywistosci troche, wieksze od niego i poruszaly sie jak oni oboje, na czterech nogach zakonczonych kopytami. Co prawda, te kopyta byly czarne, a nie brunatnobiale, i mialy jednakowa dlugosc, lecz zostawialy takie same slady. We wszystkim bundas przypominaly gigantyczne swinki morskie. Krotka, czarna siersc pokrywala cale cialo z wyjatkiem pyska i uszu, ktore jednak nie byly tak dlugie, jak u Changow. Mialy duze, brazowe oczy i swinskie pyski o zaokraglonym ryju i krotkiej szczece. Byly roslinozerne, zywily sie trawa i krzewami, ale zjadaly takze owady, wygladem przypominajace skrzyzowanie mrowek z karaluchami, zyjace w niewielkich kopcach rozrzuconych po rowninach. Bunda nigdy nie trudza sie szukaniem owadow ani nie niszcza kopcow. W nocy, po calodziennym poszukiwaniu swiezych traw i lisci po prostu klada sie i zasypiaja, wystawiajac niewiarygodnie dlugie, lepkie jezyki, ktore wydaja sie pokryte biala sierscia. Insekty usluznie wylaza ze swoich kopcow prosto na oczekujace je jezyki i wpadaja w pulapke. Nie budzac sie nawet, bunda zwija jezyk, przelyka i ponownie wystawia go na zewnatrz.

Przemierzajac rowniny Mavra i Joshi poznawali zwyczaje i charakter bunda. Zwierzeta byly leniwe, zadowolone z siebie, latwe do oszukania i tepe. Joshi doszedl do wniosku, ze gdyby bunda natknal sie na trzymetrowy odcinek plotu, toby zawrocil, nie zastanawiajac sie, jak go obejsc.

Wazyly srednio prawdopodobnie jakies szescdziesiat kilogramow z okladem. Tluszcz zwisal im ze wszystkich stron. Rozmnazaly sie szybko, po czworo w miocie co piec tygodni, ssaly przez dwa, trzy tygodnie i stawaly sie w pelni dorosle po uplywie mniej wiecej roku. Nie mialy zadnych naturalnych wrogow z wyjatkiem Ecundian, ktorzy dobrze sobie z nimi radzili.

Wedrowcy mieli nadzieje, ze z daleka Ecundianie zobacza jedynie pare odlaczona od stada, troche osobliwa z wygladu, dlugoucha, o nieco rzadszej siersci. Dwoje bunda, ktorych nie nalezy napastowac, poniewaz wlasnie przysparzaja zywnosci.

W szostym dniu ich teoria zostala poddana probie. Zaczynali przyzwyczajac sie do stad przemierzajacych z tetentem rowniny, szlakami przecieranymi od pokolen przez stada bunda i jesli pominac koniecznosc usuwania im sie z drogi, Mavra i Joshi nie bardzo zaprzatali sobie nimi glowe. Tym razem jednakze stado wydawalo sie ogarniete panika. Zwykle Mavra i Joshi podrozowali noca, lecz [link widoczny dla zalogowanych]
jesli ktos udaje, ze jest bunda, to nie moze byc aktywny wtedy, kiedy bunda spia, a wiec slonce swiecilo, ogrzewajac ich grzbiety, kiedy w stadzie wybuchla panika. Ledwie umkneli przed nim z drogi. Cos w zachowaniu zwierzat, pedzacych na oslep, zmusilo ich do zastanowienia.

Lezeli oboje w wysokiej trawie. Uplynelo kilka minut, zanim zobaczyli, co bylo powodem paniki: pieciu Ecundian, kazdy poruszajacy sie na szesciu dlugich, dwumetrowych krabich nogach, bieglo ze zdumiewajaca szybkoscia za uciekajacymi bunda. Ich paciorkowate oczy na czulkach zwrocone byly do przodu. Podniesli wysoko do gory czesc ogonowa tulowia z obrzydliwymi zadlami, z ktorych sciekaly krople jadu, kleszcze wystawili w pogotowiu uniesione przed siebie.

Ecundianie przecieli stadu droge w poblizu Mavry i Joshiego. Oboje przylgneli do ziemi i wstrzymali oddech, kiedy jeden niemal przeszedl po nich, zapatrzony w stado. Okropnie smierdzial.

Ecundianie rozstawili sie w wachlarz, przeganiajac stado tam i z powrotem, by w koncu gonic je niemal w kolo. Zmeczywszy zwierzeta, zblizyli sie, lapiac je kleszczami i wbijajac zadla z niewiarygodna szybkoscia.

Uzadlone ofiary poczatkowo posluzyly za barykade, ograniczajac rozszalalym zwierzetom droge ucieczki tylko do waskiej sciezki, ktora z kolei Ecundianie przykryli wielkimi sieciami. Stado wbieglo prosto w sieci. Przewodnicy potykali sie, z kwikiem wpadajac w potrzask, a inne sztuki bezmyslnie szly w slad za nimi, [link widoczny dla zalogowanych]
dopoki panujacy nad wszystkim Ecundianie nie doszli do wniosku, ze polow jest wystarczajacy. Byly dwie sieci, do kazdej weszlo przynajmniej dwadziescia bunda, a wielkie skorpiony uniosly ciezki ladunek, jakby to bylo piorko.

Zadowoleni Ecundianie pozwolili przejsc reszcie stada.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Pisarskie podziemie Strona Główna -> Poezja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group, Theme by GhostNr1