Forum Pisarskie podziemie Strona Główna
Zaloguj Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy
S.T.A.L.K.E.R. Wojny Frakcji

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Pisarskie podziemie Strona Główna -> Opowiadania
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Matig




Dołączył: 16 Mar 2015
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 13:19, 16 Mar 2015    Temat postu: S.T.A.L.K.E.R. Wojny Frakcji

Witam wszystkich, od ponad dwóch lat w wolnych chwilach skrobię opowiadanie w klimacie gry S.T.A.L.K.E.R. Chciałbym się z wami podzielić moimi "wypocinami" Smile
Napisałem kilka rozdziałów, ale póki co umieszczę prolog, żeby was nie zanudzić Smile

Właśnie zaczął się kolejny atak sił Monolitu w Prypeci. Podpułkownik Matig wraz z towarzyszami wrócili z tajniej operacji schwytania czterech najważniejszych członków frakcji Monolit stacjonujących w mieście.
Matig jest twardym i zaprawionym w bojach żołnierzem. Kiedyś służył w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczoncych w randze podpułkownika. Obecnie jest na związany kontraktem z armią Ukraińską. Oficjalnie jako Wojskowy Stalker, lecz nie oficjalnie, jako regularny oficer. Armia Ukraińska potrzebowała takich ludzi jak Matig z tak dogatym doświadczeniem bojowym.
Nie zamierzał wracać do świata zewnętrznego i tamtych problemów. Może przez to, że był nadal ścigany przez najemników w Afganistanie, albo miał dosyć płacenia podatków i równie niepewnej przyszłości, co tutaj. Gdy tylko nadano komunikat przez radio, że potrzebne jest wsparcie w Prypeci, zgłosił się na ochotnika. Zebrał swoich ludzi z fortu Jupiter i czym prędzej chciał się udać na pomoc. Miał też przejąć dowodzenie nad obroną miasta.
Zaraz po przybyciu z kompanami do pralni i ze schwytanym fanatykiem na garbie jednego z żołnierzy, został powitany przez tamtejszych oficerów.
- Dobrze pana widzieć i pańskich ludzi całych i zdrowych. Mamy spory problem. Trzeba na nowo opracować plan obrony bloków. Powinności udało się dobrze zabunkrować na terenie szpitala. Są w stanie skutecznie chronić północną flankę.
- Was też dobrze wiedzieć kapitanie. Weźcie gdzieś tego świra. Ma pozostać przy życiu!
Podpułkownik zrzucił z siebie część swojego wyposażenia i wszedł na piętro po starych zrujnowanych schodach. Gdzie niegdzie widać było spod betonu wystajace druty zbojeniowe, lecz konstrukcja nadal wydawała się być solidna. W jednym z pomieszczeń na górze pralni mieścił się tymczasowy sztab. Pomieszczenie było największym i z tego względu wybór padł akurat na ten pokój. Znajdowało się tutaj wcześniej sporo złożonych starych stolików i biurek oraz krzeseł z lat 80 ubiegłego wieku. Mimo sporej warstwy kurzu, nadal nadawały siędo użytku. Złączono je i rozłożono mapy. Na mapach leżały kredki, którymi zaznaczano pozycje własnych wojsk, przeciwnika oraz kontrolowanych terenów. Tuż przy drzwiach stał mniejszy stolik a na nim stała radiostacja wojskowa. W trakcie narady oficerskiej przez radiostację słychać było wzywanie o pomoc. Ledwo dało się zrozumieć słowa, ponieważ żołnierz był mocno przerażony. Słychać było także odgłosy wystrzałów z broni automatycznej.
- Monolit... Monolit ... Wszędzie pełno fanatyków... Wyłażą jak spod ziemi ... Aaaaa! ... Gińcie! ...
- Towarzysze oficerowie, łapać za broń. Nasi mają kłopoty na osiedlu. - Krzyknął Matig rzucając kredki i jako jeden z pierwszych wybiegając z pomieszczenia. Za sobą słyszał odgłos wojskowych butów. Reszta biegła za nim. Nie miał chwili do stracenia. Czym prędzej zbiegł po schodach i udał się pod ścianę tuż pod schodami, żeby zebrać pozostawiony wcześniej sprzęt. Gdy zakładał na głowę hełm, oraz przewieszał broń, dostrzegł jak do pralni wchodzi patrol Wojskowych Stalkerów. Powiedział dowódcy grupy, że idzie razem z nim i resztą wojskowych bronić bloków w bliskim sąsiedztwie ich bazy. Pomimo zmęczenia, Wojskowi Stalkerzy potwierdzili rozkaz szczękiem odbezpieczanej i przeładowywanej broni.
Monolit chciał odbić Puszkina. To właśnie jego schwytano. Pełnił ważną rolę w hierarchii swojej frakcji.
Z tego też powodu w ten rejon przeciwnik skoncentrował sporą część swoich sił. Strzelec wyborowy na jednym z dachów bloku strzelał niemalże ogniem ciągłym ze swojego SWD. Zaczynało mu powoli brakować amunicji. Brakowało mu skoncentrowania wyznaczonego celu i wiele razy chybiał klnąc przy tym na czym świat stoi. Kwestią czasu było, kiedy linia obrony by padła. Zostali by odcięci od Powinności i jakiej kolwiek drogi ucieczki. A wtedy Monolit bez trudu wyeliminowałby zagrożenie ze strony armii Ukraińskiej. Wsparcia już nie otrzymają. A przynajmniej nie prędko. Podpułkownik musiał skutecznie zarządzać siłami, którymi obecnie dysponuje i minimalizować straty w ludziach i sprzęcie. Śmierć każdego wojskowego jest wielką stratą. Pododdział Matiga ruszył na ratunek a tuż za nim dziesięciu ludzi. Teren przy pralni był stosunkowo bezpieczny, jeszcze, i mogli bez większego trudu zająć dogodne pozycje przy fasadach budynków. Nim weszli do danego budynku, poinformowali przez radio załogę, żeby przypadkiem ich nie ustrzelili, że idą swoi. Wcześniej przed atakiem przygotowano kilka improwizowanych ładunków wybuchowych IED. Jeden z broniących żołnierzy zszedł na dół po ludzi podpułkownika i przeprowadził ich przez zaminowaną klatkę schodową. Gdy tylko weszli na wyższe pietra, od razu udali się, by zająć pozycje strzeleckie i wesprzeć swoich towarzyszy. Strzelec karabinu maszynowego cały czas strzelał do nacierający fal nieprzyjaciela. Obserwator i jednoczenie ładowniczy podawał mu co i rusz nowe pozycje do ostrzelania. Kapral Pietruszkim w pewnym momencie już nie wiedział do czego strzelać, więc strzelał gdzie popadnie. Szeregowy Andriej Tiemiaszko odepchnął go od karabinu PK i sam zaczął strzelać. Kapral musiał chwilę odsapnąć. Przemęczenie i brak snu daje o sobie znać. Stary czerwony dywan oraz podłoga był cały zasypany łuskami oraz elementami taśmy nabojowej. Pociski wystrzeliwane przez PK skutecznie zatrzymywały marsz fanatyków, ale mimo to, nadal było ich zbyt wielu. Krajobraz za oknem stawał się z każdą chwilą coraz bardziej ponury. Światło słoneczne tego dnia też miało problem, żeby przebić się przez ciężkie ciemne chmury.
Obrońcy zdawali sobie sprawę, że w ataku uczestniczy przynajmniej trzydziestu albo czterdziestu fanatyków. Marsz Monolitu jednocześnie wyglądał imponująco jak i za razem przerażająco. Ukazywał on jedynie mały procent tego, czym fanatycy faktycznie dysponowali. Sierżant Warczuk, który był strzelcem wyborowym, zauważył, jak pocisk wystrzelony przez granatnik przeciwpancerny uderzył w obok stojący blok. Trafienie było bezpośrednie w pozycje wojskowych. Zaraz po wybuchu rozległ się jęk oraz krzyk rannych ludzi. W głębi duszy już wiedział, że tym osobom nie da się pomóc. Kilka sekund później wyciągnął pusty magazynek ze swojego karabinu i załadował przedostatnie pełne pudełko. Karabin maszynowy Pietruszkina po przeładowaniu po raz kolejny zaczął uprzykrzać życie nacierającym. Przykuli też tym swoją uwagę bojowników Monolitu. Trzy dni wcześniej właśnie tutaj, na pierwszym piętrze wzmocniono pokój z worków z piaskiem. Mimo swojej grubości płyty betonowe pod naporem mocno skoncentrowanego ostrzału w końcu by przestały spełniać swoją role. Lecz mimo takiej ochrony, załoga nie czuła się bezpiecznie. Szeregowy Tiemiaszko wyrzucił przez okno trzy odbezpieczone granaty F-1. Gdy tylko wybuchły, dało się usłyszeć wrzaski rannych. Widocznie ktoś musiał być w polu rażenia granatu i oberwać odłamkami. Szeregowy uśmiechnął się pod nosem. Po chwili w pokoju pojawił się podpułkownik Matig. Spytał się wojaków, jak wygląda sytuacja i morale. Odpowiedzieli mu, że beznadziejnie, a siły Monolitu nie maleją. Przez radio nakazał jednej z sekcji skierować się do bloku, w którym chwilę wcześniej rozległ się wybuch. Podpułkownik rozejrzał się jeszcze po pokoju. Na starym tapczanie zauważył jeszcze pięć pudełek do PK. Podszedł do okna i zaczął strzelać ze swojego karabinku SCAR. W kolimatorze wyszukiwał celów, do których mógłby strzelać. Jeden z fanatyków dostał w głowę, która eksplodowała od pocisku kalibru 7,62mm. Kilku specjalnie ranił tak, żeby się męczyli przed śmiercią. Po wystrzeleniu całego magazynka, schował się i oparł o ścianę. Przeładował broń, lecz na chwilę przed wstaniem jeszcze raz spojrzał na umeblowanie i wystrój pomieszczenia. Na regale po jego prawej stronie widać było stare książki, zastawę oraz inne drobiazgi. Tuż koło tapczana stał stary stolik nocny a na nim kubek z dawno zaschniętą kawą. Nad łóżkiem wisiał obraz z modlącymi się dziećmi. Można było wywnioskować, że byłą to iście religijna rodzina. W tym samym monecie, w którym patrzył na obraz, wpadło kilka wystrzelonych kul przeciwnika. Jedna z kul trafiła właśnie w ten wiszący obraz. Spadł na ziemię. Jedna z modlących się dziewczynek dostała centralnie w głowę. Widok był przerażający. Mimo wszystko cieszyło go to, że to był tylko obraz, a nie żywa istota. Przykucnął ponownie przy oknie i po wystrzeleniu kolejnego magazynka dał znać przez radio Wojskowym Stalkerom, żeby wysunęli swoje pozycje nieco dalej. Natarcie Monolitu wyraźnie słabło. Marzyło mu się ponowne utworzenie posterunku w nieopodal zlokalizowanym warzywniaku oraz księgarni. Księgarnia była dosyć daleko wysuniętym punktem, ale zarazem też dogodnym miejscem do obrony. Kilka dni temu owe budynki należały jeszcze do wojska, lecz obecnie kontrolę przejęli fanatycy. Kilka sekund po otrzymaniu rozkazu Stalkerzy zajęli wyznaczone pozycje. Mieli nacierać dalej. Zapewnił ich, że mają wsparcie w postaci obsługi karabinu maszynowego. Grupa nacierająca była już w połowie drogi do warzywniaka, kiedy rozległ się trajkot broni maszynowej. Dwóch Stalkerów zostało rannych. Pozostali zalegli i starali się schować za jaką kolwiek przeszkodą terenową. Jedni chowali się za wystającymi krawężnikami, a inni za wrakiem starej Wołgi. Chcieli odciągnąć rannych towarzyszy, ale ogień nieprzyjacielski im to utrudniał. Pod jednym z rannych wojaków była już całkiem pokaźna kałuża krwi. Druga osoba wyciągała ręce w stronę kompanów, żeby pomogli, lecz nic nie mogli zrobić. Wszystkich sparaliżował strach. Matig dostrzegł całe zajście przez swój kolimator. Osoba, która dostała, jest dowódcą tutejszych Wojskowych Stalkerów. Wycofał się z pokoju i czym prędzej wybiegł z budynku. Schodząc na dół, uważał na improwizowane ładunki. Gdy już znalazł się przed blokiem, wyczekał na odpowiedni moment, w którym strzelcowi skończy się amunicja i podbiegnie do nacierających żołnierzy. Kilka sekund później KM ucichł. Spanikowani postanowili się wycofać a Matig zdążył podbiec. Przeładowywanie jeszcze się nie skończyło, więc był w stanie także odciągnąć rannego wojaka. Po podbiegnięciu do ciała, sprawdził je i ocenił stan. Osoba nadal żyła. Złapał za uchwyt przy kombinezonie pancernym i ciągnął do tyłu. Karabin trzymał przed sobą w razie, gdyby przyszło mu walczyć. Parę przypadkowych pocisków zatrzymało się na karoserii samochodu. W tym czasie Matig odciągnął rannego żołnierza. Zdjął rannemu hełm z głowy. Magda tylko zagryzła zęby z bólu. Nie minęła minuta, a tuż pod nią było coraz więcej jej własnej krwi. Drogą radiową kazał wesprzeć ich ogniem maszynowym, żeby w tym czasie mogli się wycofać. I nagle rozległa się kanonada. Podpułkownik przewiesił przez siebie ranną kapitan i czym prędzej ruszył do pozycji wyjściowych wojska. Biegł ile sił w nogach. Minął pozycje obronne i biegł dalej do pralni. Każda sekunda była teraz na wagę złota. Towarzysze cały czas strzelali ogniem zaporowym. Moment w którym minął linię swoich pozycji, ogień żołnierzy stracił na intensywności. W końcu dobiegł do pralni. Wojskowi siedzący wewnątrz, zauważyli go przez wizjer w drzwiach i tuż przed nim otworzyli solidne metalowe wrota. Wykonane były ze stali i żeby je otworzyć potrzeba było jednego rosłego chłopa. Zardzewiałe zawiasy nie ułatwiały tego zadania. Matig natychmiast wezwał medyk. Pojawił się porucznik Rogocew i od razu wziął się za wstępną analizę medyczną rannej Stalkerki. Miała przestrzelone udo oraz lewy bok. Pocisk złamał przy tym dwa żebra. Bandażem owinął ranę, żeby się dalej nie wykrwawiała i czym prędzej została przeniesiona na noszach do pomieszczenia, w którym mieścił się lazaret. Było to kiedyś pomieszczenie gospodarcze wyłożone zielonymi płytkami na ścianach i brązowymi na podłodze. Ceramikę łatwiej utrzymać w czystości. Sprzęt medyczny taki jak leżanka albo stół operacyjny zdobyto odległego 200 metrów dalej szpitala. Podpułkownik ostrożnie zdjął z kobiety kombinezon pancerny Bułat. Medyk w tym czasie przygotowywał sie do zabiegu usunięcia ołowiu z jej ciała. Narzędzia chirurgiczne zawsze miał czyste i zdezynfekowane, gotowe natychmiast do użycia. Założył też lateksowe rękawiczki i przystąpił do operacji. Matig w tym czasie aż siadł przy ścianie z wrażenia. Było mu bardzo duszno, więc zdjął hełm oraz rozpiął część swojego kombinezonu. Gdy nieco emocje mu opadły, wstał i wyszedł z lazaretu. Pomieszczenie obok stanowiło pokój koszarowy. Ustawiono tutaj kilka łóżek piętrowych oraz skrzynie z zapasami. Część żołnierzy odpoczywała, a inna część zajmowała się czyszczeniem broni, albo jedzeniem. Kula w udzie dziewczyny przeszła na wylot, więc porucznik Rogocew oczyścił ranę a następnie ją zaszył. Wyżej czekało go o wiele więcej trudu. Musiał najpiew peanami zlokalizować metal a następnie go wyjąć. Wypływająca krew utrudniała wydobycie odłamków, bądź całego pocisku. Widział, że sprawia dziewczynie sporo bólu, ale to wszystko ja jej dobra. Przesuwając peany trafił na metal. To musiało być to. Ścisnął metal w szczypcach i ostrożnie zaczął wyciągać z ciała. Z wnętrza Magdy wyciągnął spłaszczony pocisk kalibru 5.56mm, po czym wrzucił go do miseczki. Zrobił jeszcze jej zastrzyk z antybiotykiem i dokończył opatrywanie rany. Straciła sporo krwi, ale będzie żyć. Rogocew zdjął rękawiczki i wyrzucił je do kosza obok. Chwycił za miseczkę i chciał pokazać to Matigowi. Był w pomieszczeniu obok. Siedział na skrzyni.
- Panie pułkowniku, operacja zakończona powodzeniem. Ale jest jedno ale. Kapitan straciła sporo krwi i dobrze by było ją ewakuować do Kordonu. Tam mają o wiele lepszy sprzęt. Mogą mieć nawet artefakty, które uratowałyby jej życie.
- Skontaktuję się z pułkownikiem Liewandowskijim. Może uda mu się przysłać jakąś maszynę... Potrzebujecie może jeszcze jakichś zapasów medycznych?
- Szczególnie potrzeba nam bandaży oraz środków przeciwbólowych. Reszta jeszcze jest...
Matig starał się wywołać kwaterę główną przez radio. Po 10 minutach próby w końcu mu sie udało. Opisał stan żołnierza, który wymagał natychmiastowej opieki medycznej. Dodatkowo chciał zabrać jeszcze dwóch najbardziej rannych ludzi. Po trzy osoby prędzej przylecą, niż po jedną. Liewandowskij niechętnie, ale postanowił wysłać maszynę z zapasami oraz sześcioma dodatkowymi ludźmi z zaopatrzeniem. Śmigłowiec miał być za godzinę. W tym czasie musieli przygotować rannych do natychmiastowej ewakuacji. Dwóch żołnierzy zostało natychmiast zabranych na dach. Matig z Rogocewem najpierw sprawdzili stan Magdy. Była przytomna. Zaczynała się jej robić gorączka oraz ogólne osłabienie ciała. Oficerowie spytali się jej, czy jest w stanie opierając się o nich iść. Odparła, że chyba tak. Ostrożnie ją podnieśli i brali tak, żeby przypadkiem nie dotknąć rany. Dostała zastrzyki przeciwbólowe miejscowo, ale mimo to mogło nadal boleć. Powolnymi krokami i na spokojnie dostali się na dach. Wejście po drabinie było dla niej trudne, ale idący za nią podpułkownik, pomagał jej. Śmigłowiec miał być za parę minut. Dziewczyna miała coraz bardziej błędny wzrok. Traciła kontakt z rzeczywistością. W oddali nadal było słychać strzały. Oficer chciał, żeby teraz przypadkiem nie wyszedł na dach jakiś fanatyk z RPG-7 i nie zechciał strzelać do śmigłowca. Można było już dostrzec nadlatujący helikopter. Maszyna z każdą chwilą była coraz bliżej, aż w końcu znalazła się na wysokości pralni. Powoli osiadł w wyznaczonym miejscu na dachu, który wydawał się najbardziej solidny. Żołnierze natychmiast zeskoczyli z maszyny, wzięli skrzynki z zaopatrzeniem, oraz pomogli rannym. Matig zamierzał zabrać się razem z nimi do Kordonu. Nikt się za bardzo nie mógł mu sprzeciwić. Wiedział, że zaraz tutaj znowu trafi, ale gdyby jego przyjaciółka umarła, to wolałby być przy niej. Inaczej by sobie tego nie wybaczył. Dach budynku ledwo wytrzymał. Musieli czym prędzej wystartować. Pilot nie gasił silnika, dodał tylko mocy i Mi-24 uniósł się do góry. Stan Magdy pogarszał się. Czuła jak mdleje. Przez głowę przeszły jej wszystkie myśli i wspomnienia od dziecka, aż do teraz...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
GhostOfThePast
Administrator



Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:21, 03 Maj 2015    Temat postu:

Wow, ale sieka z mózgu. Wszyscy strzelają we wszystkich kierunkach. Krew płynie strumieniami, łuski po pociskach wyścielają krajobraz etc. Ten gość to niezły psychol, skoro podczas regularnej bitwy stara się celować we wrogów tak żeby się dłużej męczyli umierając. Very Happy Za dużo tu chaosu i niegramatycznych, dziwnych konstrukcji.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
GhostOfThePast
Administrator



Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 12:28, 03 Maj 2015    Temat postu:

A tak w ogóle to skąd pomysł żeby umieszczać fabułę w świecie gry komputerowej? To chyba niezbyt dobre rozwiązanie...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
memento
Administrator



Dołączył: 28 Wrz 2006
Posty: 2073
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ja mam wiedzieć

PostWysłany: Nie 13:56, 03 Maj 2015    Temat postu:

Stąd pomysł, że Gołkowski, który wypromował uniwersum STALKER w Polsce jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się autorów w kraju. Jego sukces opiera się w dużej mierze na promocji, jest człowiekiem miłym, kontaktowym, pewnym siebie. Pisarzem jest... na miarę swoich możliwości. Very Happy Przebrnąłem przez stron i dalej nie dałem rady, słyszałem opinię, że mocno się rozwinął. Może coś w tym jest. W sumie nie powinienem krytykować czegoś czego w pełni nie znam. Kolejna powieść "Sztywny" z automatu wskoczyła na 1. miejsce bestsellerów w empiku.

Co do tekstu Matiga. Też zatrzymałem się chwilę na fragmencie unaoczniającym sadyzm jakiegoś bohatera. Trochę to nierealistyczne... Ale od początku, nie będę analizował tego zdanie po zdaniu, bo internety są tego pełne. Widać, że masz pewną wizję tej serii scen, ale ciężko Ci ją urzeczywistnić na papierze. Na ekranie monitora, no, także tego. Z pewnością dostrzegłeś w pewnym momencie swojego życia, że powieść jest sztuczną formą wypowiedzi. Ale jej głównym zadaniem jest to ukryć i Ty z tym ukrywaniem masz właśnie problem. Pierwsze dwa akapity i parę zdań ze środka brzmią jak skrypt do napisania powieści. Umieszczasz w tych zdaniach listę informacji, z którą czytelnik powinien się zaznajomić, aby odpowiednio zinterpretować kolejne akapity. Informacje te winny być raczej wnioskami płynącymi z lektury tekstu. Bo po co wyrzucasz ze świata powieści "na zewnątrz" takie zdanie jak: "Matig jest twardym i zaprawionym w bojach żołnierzem." Ja wiem, że teraz podkłada się w sitcomach śmiech, żeby widz wiedział, że ogląda coś zabawnego, ale ocenę bohaterów, napięcie, nastrój trzeba zbudować wewnątrz tekstu. Potem idzie Ci z tym lepiej: "Magda tylko zagryzła zęby z bólu. Nie minęła minuta, a tuż pod nią było coraz więcej jej własnej krwi." Dostrzegasz różnicę?
"- Towarzysze oficerowie, łapać za broń. Nasi mają kłopoty na osiedlu. - Krzyknął Matig rzucając kredki i jako jeden z pierwszych wybiegając z pomieszczenia. "
Ta wypowiedź jest kwintesencją sztuczności i pokazuje jak bardzo jesteś pod presją utworu literackiego i jak starasz się informować czytelników o przebiegu zdarzeń w niewłaściwych momentach. Stylu, gramatyki, ortografii nie komentuję. Chyba zdajesz sobie sprawę, że to wszystko leży.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
GhostOfThePast
Administrator



Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 14:45, 03 Maj 2015    Temat postu:

No popatrz, człowiek uczy się czegoś każdego dnia. Nie licząc soboty.

Tak ciężko było skomentować? Chyba nie. Teraz tylko czekać na trzeciego do brydża.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
memento
Administrator



Dołączył: 28 Wrz 2006
Posty: 2073
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ja mam wiedzieć

PostWysłany: Nie 15:59, 03 Maj 2015    Temat postu:

Przyznaję, że na początku byłem sceptyczny, ale teraz czuję... To zabawne, jakby coś bardzo małego pękło we mnie i pociągnęło za sobą wodospad łez i wzruszeń. Dziękuję, że namówiłeś mnie na to niepowtarzalne przeżycie. Napisz mi smsa jak znajdziesz tego trzeciego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
GhostOfThePast
Administrator



Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 29
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 19:49, 04 Maj 2015    Temat postu:

W sumie to po co nam trzeci? Czekaj, zaraz zacznę jakąś inteligentną dyskusję w debatach.

ooo, wiem, co Cię wkurwi. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez GhostOfThePast dnia Pon 19:51, 04 Maj 2015, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Pisarskie podziemie Strona Główna -> Opowiadania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group, Theme by GhostNr1